głupki:*
piątek, 20 września 2013
wrzesień
Ten czas tak szybko leci. I mogę o tym wspominać w każdej notce, bo wciąż nie mogę w to uwierzyć. Pamiętam jak nie mogłam doczekać się moich urodzin, Ciebie, a już dawno po tych faktach. Wrzesień się kończy, zaczyna się nieprzyjemna jesień, choć dzisiaj ładnie słoneczko zawitało. Ale co mi po tym jak od dwóch dni ledwo się ruszam, brzuch, plecy- objawy szkolnego stresu (przecież wcale się nie stresuję!) nadchodzącej zimy ? drugiej klasy liceum. Na pewno to nie to! co za bzdura. Na szczęście mogę o tym zapomnieć w ten weekend, który spędzam jak zwykle z moim Długim:* i oby choróbsko mnie opuściło, dziś ostatni dzień ''kuracji'' ale najpierw do osiemnastej posiedzę sobie z kotem. Co do czasu. Mało czasu praktycznie na wszystko. Szkoła, szkoła co prawda na razie nie ma co się uczyć (na razie). Mało czasu do 25 października, do 7 i 8 też. Póki co jest idealnie.
poniedziałek, 9 września 2013
Wiadro lodów, po których mocno zamarzam i to nie tylko fizycznie, ale czekolada pomaga. Cieplej na serduszku, które boli. Ciepła pachnąca bluza mm... kołdra i ta ponura pogoda za oknem. Tylko pada. iCarly w telewizji. Tak właśnie odchodzę od myślenia. Po poście jak widać nieskutecznie. Nic nie mówię! choć cały czas zamarzam, cała. Za dwa dni moje siedemnaście, super.. jeden największy i najpiękniejszy prezent, dodatek, nic więcej. Kurwa. Jestem taka mała, taka mala we wszystkim..
Kilka słów ma większą wartość niż diamenty, które są wieczne. Kilka ostatnich kroków z Tobą przejdę. Trzymam Cię mocno za rękę, idąc przez tłum nieznajomych, nie możesz się zgubić. Nie ma mowy, nie ma słów, nie ma nas, nie ma emocji. Czas muruję usta, oczy tracą blask, bez tego nie mam nic, bez tego nie ma mnie. W ryj daj mi chociaż szept, a już wiem że to Ty. Niekończący się ciąg sylab, jak tasiemiec wychodzi i uderza z bólem o przekrwione podniebienie. Ta pieprzona depresja ciągnie mnie pod wody tafle, nie słyszysz mnie, mój krzyk, jest niemy, choć na Ciebie patrze, te kilka słów może uratować dziś, mów do mnie i nie pozwól mi iść.
Czekam na mały cud, który mogłby to przerwać Ci wszyscy obcy wokół, myślą że mamy wszystko. Niech wezmą spokó, zabiorą oczywistość chcę usłyszeć głos, nie szłyszę go choć jesteś blisko.
pękam, kurwa mać
Kilka słów ma większą wartość niż diamenty, które są wieczne. Kilka ostatnich kroków z Tobą przejdę. Trzymam Cię mocno za rękę, idąc przez tłum nieznajomych, nie możesz się zgubić. Nie ma mowy, nie ma słów, nie ma nas, nie ma emocji. Czas muruję usta, oczy tracą blask, bez tego nie mam nic, bez tego nie ma mnie. W ryj daj mi chociaż szept, a już wiem że to Ty. Niekończący się ciąg sylab, jak tasiemiec wychodzi i uderza z bólem o przekrwione podniebienie. Ta pieprzona depresja ciągnie mnie pod wody tafle, nie słyszysz mnie, mój krzyk, jest niemy, choć na Ciebie patrze, te kilka słów może uratować dziś, mów do mnie i nie pozwól mi iść.
Czekam na mały cud, który mogłby to przerwać Ci wszyscy obcy wokół, myślą że mamy wszystko. Niech wezmą spokó, zabiorą oczywistość chcę usłyszeć głos, nie szłyszę go choć jesteś blisko.
pękam, kurwa mać
środa, 4 września 2013
nie dygaj sie o mala z nami jest bezpieczna
Puls bije jak opętany. Policzki odzwyczajone, na szczęście suche. Oczy szczypiące. W duchu coś mówi- nie choć jest stabilnie. Jest pięknie, będzie pięknie to oczywiste. Przeznaczenie decyduję o nas, jesteśmy przeznaczeni. Wiem, że tak jest i zakładam, że tak będzie na zawsze, bez przerwy, chyba, że zrobię przerwę. Przerwę właśnie.. zbyt wielkie są na darmo, krótkie czasem nie pomagają. Jak to zrobić by było idealnie ? Właśnie. Samo nas zaskakuję z dnia na dzień, wszystko, zaskakuję wszystko na co nie mamy wpływu. To na pewno przeznaczenie.
Za oknem szarość wchodzi w czerń. Ty wciąż nie mówisz do mnie nic. Na tym pustkowiu mieszka śmierć. Czy to tylko część moje snu ? powiedz mi. Ściany się burzą, szyby pękają na raz. Lecę w dół przez błędy wszystkich lat. Widzę wyraźnie pełne rozczarowań twarze, a w oczach ból i gniew uśpionych zdarzeń. To samo miejsce, ten sam zmęczony strach, wśród tłumu ludzi odbijam się od dna.
Za oknem szarość wchodzi w czerń. Ty wciąż nie mówisz do mnie nic. Na tym pustkowiu mieszka śmierć. Czy to tylko część moje snu ? powiedz mi. Ściany się burzą, szyby pękają na raz. Lecę w dół przez błędy wszystkich lat. Widzę wyraźnie pełne rozczarowań twarze, a w oczach ból i gniew uśpionych zdarzeń. To samo miejsce, ten sam zmęczony strach, wśród tłumu ludzi odbijam się od dna.
wtorek, 3 września 2013
niedziela, 1 września 2013
koniec
Koniec wakacji! tak nikt o tym nie wie, dlatego muszę to napisać. Nadszedł czas, abym je całkowicie podsumowała. Raczej nie można objąć ich jednym słowem, to stanowczo za mało. Te wakacje zapamiętam na długo. Przypały, dużo zabawy, przykrości i oczywiście szczęścia, które dostałam już na początku sierpnia, wszystko się spełnia, przeznaczenie decyduje o naszym losie- to na pewno. Lipiec, czas w którym wszystko się zaczyna, nowe wypady na miasto, vikingi, plaże, przyjazd najlepszej kuzynki i przyjaciółki, z którą dużo przeżyłam pozytywnych rzeczy nie tylko w te wakacje. Nie odchodźmy od tematu. Mianowicie! paru sytuacji żałuję, z paru dużo się nauczyłam, paru nie zaprzeczam, a jeszcze innym przytakuję. Co by nie było, przełom! znów jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi. Wyolbrzymiam ? pewnie tak i pewnie będę tak twierdziła, gdy w drogę wejdzie mi ktoś, kto będzie chciał wszystko popsuć- nie pozwolimy na to! Co by nie było, z roku na rok coraz lepiej. Dziękuję za ten czas. Tak- dziękuję.
Follow me on instagram @kiiiiiiicia
ask.me/kiiiiiiiicia
Subskrybuj:
Posty (Atom)