Siedzę godzinę gapiąc się w ekran. Nic- praktycznie nic nie robię, ale i tak siedzę, odświeżam stronę co pięc sekund. To wszystko po to, żeby za dzień, dwa ? znów przeżywać wszystko to co rok temu, kilka miesięcy temu. Klaudia to duża dziewczynka o małym rozumie emocjonalnym i wielkim sercu. Każdy kto ją zna doskonale o tym wie. Tacy ludzie nawet gdy powiedzą słowo za dużo, chcą złagodzić ból przeciwieństwami jej osoby. ''będzie lepiej, jesteś silna, nie udawaj'' sami ci, którzy tak mówią naprawdę są słabsi ode mnie. Rozgryzłam to haha, wydaję mi się sporo rzeczy, a i tak zawsze jest na odwrót. Który to już mój samotny raz w kościele na modlitwie ? nie zliczę. Samo to świadczy o mnie, pisać nie muszę. Wstyd mi, że robię to tylko wtedy gdy tak bardzo mi źle. Nie mam pojęcia jak mam wszystko ubrać w słowa, by nie zrazić innych i sama sobie nie narobić mętliku. W głowie i tak jedną mam odpowiedź, ale kogo obchodzi co myślę ja i czy kiedykolwiek miałam coś do powiedzenia w tej kwestii ? zapomniałam.. Rano budzisz się jako najszczęśliwsza dziewczyna gdziekolwiek sobie da się to wyobrazić, a wieczorem po prostu nie chcę ci się istnieć. Im bardziej o tym myślę, tym bardziej źle się czuje. Wszystko się skumulowało. Nie tak miał wyglądać ten rok, ten rok ? o czym ja mówię, jest 6 zaraz 7 stycznia. Początek tego wszystkiego. Tak to wszystko miało wyglądać ? przepraszam- życzenia noworoczne zapamiętałam zupełnie inaczej i nie było w nich mowy o moim bólu istnienia (damn! co za ciężkie słowa, i tak tu nikt tego nie czyta, nie będę się oszczędzać). Chociaż chciałabym, żeby chociaż jedna osoba to przeczytała, może wtedy zamiast głupiego ''co ci znów jest'' będzie szczery uśmiech i mocne poczucie ciepła oraz bezpieczeństwa. Tak proste gesty, robią tak wielkie znaczenie. I znów kolejny podpunkt do omówienia.. ''wielkie znaczenie mają małe gesty'', podobno to jest najgorsze, ale gdy ktoś tak właśnie okazuję uczucia, a może wcale w tym czasie nie ma ich na myśli, daje dużo do myślenia drugiej osobie. Nikt mi nie powie, że się mylę. Wiem jak to jest, a docierać można się nawet pół roku, żeby znów było dobrze. Bo idealnie jest.. chyba nigdy, za wielkie słowo jak na mój świat.
Za dużo filozofii jak na durny blog, aż dziwne, że wielką potrzebę napisania czegoś mam tylko wtedy gdy czuje się koszmarnie. Mówię koszmarnie, bo horror robi się z mojego życia. (zrobiłam teraz wielkie oczy) zdałam sobie sprawę z tego jak ważne dla nastolatki jest druga połowa, skoro każdy wpis, humor, uśmiech, smutek kierowany jest tylko tej osobie. A gdzie rodzina ? przyjaźń ? tak ważne aspekty naszego życia odstawiamy na bok, skupiając się tylko na tym kogo kochamy. Damn! kochamy naszą rodzinę i przyjaciół również, aczkolwiek czy ból utraty przyjaciółki jest taki sam jak utraty męża ? oczywiście, że nie. Bynajmniej ja tak uważam. Mogę mówić, że ja tak uważam bo to mój cholerny blog, w którym pisałam już chyba wszystko, żartuję. Tyle rzeczy, które mogłabym wyrazić są tylko w moim notatniku na laptopie. Mimo tak wielu linijek nadal nie satysfakcjonuję mnie ich treść. Wcale lepiej się nie poczułam. Siedzę, jem czekoladę, kap kap po policzkach, zamknięta w pokoju. I co niby mam wstać jutro jakby nigdy nic ? w szkole siedzieć uśmiechać się, żartować, z rodzicami rozmawiać, a przychodzić do domu, znów to samo- zamykać się w pokoju i trząść się z nerwów, sprawdzać co chwilę co tam, czuć ból żołądka, szczypanie oczu. I to samo zastanawianie się, by potem usłyszeć coś czego się nie chce słyszeć już nigdy, recytować przemowę by poczuć się jak gówno.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
osiemnastka
Siedemnastka. Coraz starsza mała, mała. Wydaje mi się, że w żadnym wypadku się nie zmieniam, choć pewnie znajdę mnóstwo takich rzeczy, mniej zauważalnych. Nic dobrego, wciąż myślę tak samo, choć przecież im człowiek starszy uczy się więcej, każdy zawód uczy nas jakich błędów już nie popełniać. Gówno prawda. Chcesz zrobić tak samo- zrobisz to, tak czy inaczej. Rozumem to ciężko się pokierować, kiedy twoje pragnienia mówią ''zrób to!'' a gdzie w tym wszystkim jest serce ? jest na dole i mówi, tylko nie zapomnij, o mnie. Wtedy to wszystko się komplikuje.
Tak więc, nagłówek ''siedemnastka'' od 1 stycznia zmienia się na ''osiemnasta'' choć tak naprawdę muszę poczekać na swój miesiąc. Dziewiąty, na szczęście! mówię na szczęście, bo wciąż czuje się jakbym miała piętnaście lat i głupoty w głowie. Głupoty.. nadal je mam. Co by nie było, wiek to tylko liczba.
Tak więc, nagłówek ''siedemnastka'' od 1 stycznia zmienia się na ''osiemnasta'' choć tak naprawdę muszę poczekać na swój miesiąc. Dziewiąty, na szczęście! mówię na szczęście, bo wciąż czuje się jakbym miała piętnaście lat i głupoty w głowie. Głupoty.. nadal je mam. Co by nie było, wiek to tylko liczba.
wtorek, 31 grudnia 2013
Myślałam, że jak zostanę sama z moimi przemyśleniami wszystko jakoś łatwo mi przyjdzie i nie będę mogła oderwać ręki od klawiatury. A jednak- choć zrobiło się ciszej, lampki nastrojowe uspokajają przed sylwestrową imprezą, tłok myśli które mnie otaczają nie mogą znaleźć swojego miejsca. Myślałam.. - cały czas tylko myślę, zamiast skupić się na szczegółach. Jest już 31 grudnia tego roku, którego tak bardzo się obawiałam od początku. Nie pomyliłam się, choć wakacje okazały się jedne z najlepszych przed tym, też musiałam dużo przecierpieć. Jestem zdania, że nic nie dzieje się bez powodu- po prostu tak być musiało. Teraz patrząc w tył, ciesze się, że właśnie tak się to wszystko potoczyło, żałując kilku zdarzeń, jestem teraz bardzo szczęśliwa i o to chodziło. Uświadomiłam sobie, jak było, a jak jest teraz. Nie powiem, że przyszyły rok- musi! być taki jak ten, nie.. i nie chcę by był lepszy, po prostu, chcę, żeby nic, kompletnie nic! się nie zmieniało. Po co prosić o coś, skoro i tak wszystko ma swoje miejsce i czas, niczym nie możemy zapobiec, to po co martwić się na zapas ? żyć chwilą- tak trzeba myśleć. Nauczyłam się tego. I mogę mówić, że nauczyłam się naprawdę wiele, choć tak naprawdę tylko ja tak myślę i uczę się cały czas. Błędy i tak popełniam i będę popełniać, to leży w naturze człowieka! Teraz ciesze się, z tego co mam i proszę, niech nic się nie zmienia. Kocham życie takim jakie jest. Pożegnam 2013 rok jak i przywitam jego brata w świetnym humorze z najlepszymi ludźmi. Bądź dobry dla nas.
czwartek, 12 grudnia 2013
Decydując się na znajomość z Tobą nie sądziłam, że zaangażuję się w nią tak absolutnie i bezwarunkowo. Że narodzi się we mnie coś znacznie silniejszego, niż oczekiwałam po tym związku. Że stanie się to, czego bałam i zapewne boje się nadal. Dałeś mi odczuć tyle ciepa i tyle zrozumienia, ile nie dał mi w życiu nikt. Bo nikt, kogo los postawił na mojej drodze, nie umiał pojąc, nie potrafił mnie zrozumieć. Każdy chciał mnie zmieniać, dostosowywać do subiektywnie postrzeganej przez siebie utrwalonej formuły zachowań i posunięć. Ty jeden nie próbowałeś. Chciałeś mnie taką, jaką jestem, z całą moją złożonością, nieprzewidywalnością: trudną i krytyczną. Z wszystkimi moimi wadami.
kocham Cię
poniedziałek, 9 grudnia 2013
Jestem! nie wiem dla kogo, ale mimo wszystko. Sama zatęskniłam za wyładowaniem tutaj energii. Dobre trzy razy zapełniłam kilka stron na laptopie, wyładowując właśnie siebie dobrą godzinę. Może lepiej, że widziały to tylko moje oczy.
Siedzę teraz i przypomina mi się ta sobota, gdy 1 grudnia rok temu siedziałam przy kominku z rana po imprezie i mówiłam, ''jeju! to już pierwszy grudnia, ten czas tak leci''. Tak właśnie, wciąż czas ucieka mi przez palce. Za dwa tygodnie święta, sylwester i nowy rok! znów jeden z tych cudownych roków z moim ukochanym Długoszem. Ten wiele mnie nauczył i uświadomił. Ale na podsumowanie przyjdzie jeszcze pora. Nie mam nic więcej do napisania właściwie.. właściwie to nie mam nic do napisania tego, czego nie chcę abyście czytali, a pozostaję tylko w moim notatniku.
Ostatnie tygodnie:
Siedzę teraz i przypomina mi się ta sobota, gdy 1 grudnia rok temu siedziałam przy kominku z rana po imprezie i mówiłam, ''jeju! to już pierwszy grudnia, ten czas tak leci''. Tak właśnie, wciąż czas ucieka mi przez palce. Za dwa tygodnie święta, sylwester i nowy rok! znów jeden z tych cudownych roków z moim ukochanym Długoszem. Ten wiele mnie nauczył i uświadomił. Ale na podsumowanie przyjdzie jeszcze pora. Nie mam nic więcej do napisania właściwie.. właściwie to nie mam nic do napisania tego, czego nie chcę abyście czytali, a pozostaję tylko w moim notatniku.
Ostatnie tygodnie:
Kacper- połowinki:*
Ala- andrzejki:*
Zuzia:*
Kacper:*
mama, tata, zuzia :)
Mama i Kacper:)
Indii :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)